poniedziałek, 23 marca 2015

#32 - Seat Gap Filler z Shark Tank - made in China

Czy kiedykolwiek mieliście sytuację w samochodzie, w której nie mogliście znaleźć, np. kluczy lub telefonu? Pierwsze co przychodzi nam na myśl to: kradzież lub zagubienie. Lecz po pewnym czasie, jednak przypominamy sobie, że wsiadając do auta mieliśmy dany przedmiot w ręku, kieszeni. Wtedy od razu przechodzimy do intensywnych przeszukiwań każdego zakątka w aucie. 
Gdzie najczęściej trafiają nasze rzeczy? Gdzie możemy je znaleźć?
Tak, zgadza się. Między siedzenie, a podłokietnik.



Seat Gap Filler został pierwszy raz zaprezentowany w amerykańskim Shark Tank. Obejrzyjcie ten odcinek klikając w
poniższy link 
Shark Tank ~ S04E20
Jego zastosowanie zostało również idealnie zaprezentowane podczas jednego z programów - coś na wzór polskiego MangoTv. Seat Gap Filler

Chcecie zobaczyć w jakich olbrzymich ilościach produkt jest sprzedawany w USA? Zerknijcie tutaj.
Amazon.com - Seat Gap Filler  


Jak to bywa wśród chińczyków, czasem lubią skopiować zachodni produkt, niż wykreować własny, od zera. Tak też było i tym razem. Opinie na ten popularny "model biznesu" wykreowany w Chinach, jest podzielony. Lecz według mnie, zawsze byli i będą konsumenci, którzy wolą zapłacić mniej. Nie zamierzają przepłacać za produkt, który spełnia te same właściwości co produkt 50%, 100% lub 200% droższy i tak głośno reklamowany w TV lub innych mediach społecznościowych.

Atutem chińskich producentów jest dostępność aż 10 kolorów, więc podejrzewam, że trafią do szerszej grupy klientów, niż firma oferująca tylko 2 kolory Seat Gap Filler. 


Za oryginalny zestaw 2 sztuk na Amazon.com, zapłacimy $20,99.
Natomiast w Chinach, za ten sam produkt  2,15 PLN za sztukę.

PS. aż przypomniał mi się inny produkt, który wystartował na kickstarter.com, do kupienia za kilka dyszek zielonych $$$, a tak naprawdę w Chinach za taki sam, zapłacimy znacznie mniej. Pewnie za jakiś czas zrobię o tym wpis. 
Nie ma to jak odpowiedni marketing ;)

Pozdrawiam
Karolszuka.pl
Zakupy w Chinach  
 

1 komentarz:

  1. Za taki w sumie trochę niepotrzebny gadżet też wolałabym zapłacić mniej...

    OdpowiedzUsuń